Category: Akcjonariusz

Podatkowy koszmar anulowania akcji

Anulowanie akcji Nova KBM, a wcześniej CEDC budzi emocje nie tylko z powodu niespodziewanej utraty własności. Utratę akcji można różnie uzasadniać i racjonalizować. Jednak trudno racjonalnie uzasadnić polskie regulacje podatkowe, które mają zastosowanie w tym zakresie. Akcjonariusz bezpowrotnie traci własność anulowanych akcji, bez żadnej rekompensaty. Akcje są anulowane, czyli po prostu znikają wprost z majątku akcjonariusza. Nie dochodzi przy tym do żadnego transferu prawa majątkowego, jakim jest akcja do majątku innej osoby. Akcjonariusz nie zbywa akcji i nikt jej nie nabywa. Akcja zostaje unicestwiona, a akcjonariusz nie otrzymuje nic w zamian.

caperucita y el loboNieubłagane przepisy podatkowe

Inwestor poniósł wydatek na nabycie albo objęcie akcji, gdyż zapłacił cenę sprzedaży lub cenę emisyjną i poniósł inne koszty związane z transakcją (np. opłaty maklerskie). W momencie ich ponoszenia takie wydatki nie są podatkowymi kosztami uzyskania przychodów. Wydane na akcje środki nie obniżają w żaden sposób obciążeń podatkowych inwestora. Wydatki takie są jednak kosztem uzyskania przychodu dopiero w wypadku odpłatnego zbycia akcji. Możliwe jest więc uznanie takich wydatków za koszt uzyskania przychodu dopiero gdy akcjonariusz zbędzie akcje i to odpłatnie, czyli uzyskując za to od nabywcy jakiekolwiek środki (choćby symboliczny 1 grosz). Uznanie wydatków na nabycie lub objęcie akcji za koszt podatkowy jest więc możliwe, gdy spełnione są dwa warunki: (1) akcjonariusz zbył akcje, (2) akcjonariusz uzyskał środki z tytułu zbycia akcji (odpłatność). Można powiedzieć, że gdy nie ma przychodów nie ma strat podatkowych.

Stosując opisane regulacje dochodzi się do wniosku, że akcjonariusz, którego akcje zostały anulowane nie może uznać za koszty podatkowe wydatków na nabycie (objęcie) tych akcji, bo nie zbył ich odpłatnie. Przepisy są nieubłagane dla akcjonariusza. Ani nie zbył akcji, ani nic nie uzyskał. Nie ma przychodu, nie ma kosztu jego uzyskania, nie ma straty. Nie ma sprawy.

A może bardziej kreatywnie ?

Rozliczenie strat podatkowych z anulowania akcji wymagałoby odejścia od literalnej wykładni przepisów podatkowych i zastosowanie wykładni celowościowej. Już samo takie stwierdzenie budzi zwykle (co najmniej) okrzyki oburzenia u podatkowców, a szczególnie u urzędników skarbowych. Moim zdaniem jednak zaprzeczenie możliwości wykładni celowościowej przepisów podatkowych nie zawsze jest uzasadnione. Twierdzenie o konieczności ścisłej i literalnej interpretacji przepisów podatkowych jest oparte o konstytucyjny nakaz ustawowego określania obowiązków do ponoszenia ciężarów i świadczeń publicznych. Podatki mogą być nakładane tylko na podstawie ustawowej, w sposób wyraźny i jednoznaczny. Równocześnie nie możemy zapominać, że podstawą ustroju gospodarczego Polski jest wolność działalności gospodarczej. Wyjątkiem od tej zasady jest wszelakie opodatkowanie. Zasadą jest więc wolność od obciążeń nakładanych przez Państwo. Opodatkowanie zawsze jest wyjątkiem od zasady wolności działalności gospodarczej. Skoro tak, to przepisy podatkowe, czyli te nakładające ciężary podatkowe muszą być interpretowane ściśle. Równocześnie wszelkie zwolnienia, ulgi i wyłączenia od opodatkowania są więc wyjątkami od wyjątków. W tym katalogu mieszczą się również przepisy, które pozwalają na uznawanie pewnych wydatków za podatkowe koszty uzyskania przychodów. Ich skutek jest bowiem dokładnie taki sam. Prowadzą one do przywrócenia pożądanego przez Konstytucję stanu swobody gospodarczej, co nakazuje ich szeroką interpretację.

Anulowanie akcji nie jest znane polskiemu porządkowi prawnemu. Nie istnieje w polskim prawie nawet instytucja podobna. Otwarte pozostaje pytanie, czy jest to wystarczające uzasadnienie do zastosowania powyższej libertyńskiej wykładni przepisów podatkowych i twierdzenia, że nieodpłatne anulowanie akcji dla potrzeb podatkowych może być uznane za ich odpłatne zbycie ?

Anulowanie akcji Nova KBM

Ubiegły rok dla wielu inwestorów będzie kojarzył się z nieznanym do tej pory terminem „anulowanie akcji”. Jeszcze do końca nie wygasły kontrowersje związane z anulowaniem akcji CEDC, to mamy już kolejny podobny przypadek na naszej giełdzie. Tym razem anulowano akcje słoweńskiego banku Nova KBM. Akcje Nova KBM zniknęły z rachunków inwestycyjnych polskich akcjonariuszy dopiero z końcem grudnia 2013 r., choć obrót nimi był zawieszony już od 3 grudnia 2013 r.

?????????????????????????????????????Kłopoty słoweńskich banków

Problemy finansowe słoweńskich banków były znane od wielu miesięcy. Wiosną zeszłego roku władze słoweńskie przedłożyły Komisji Europejskiej plan restrukturyzacji Nova KBM. Zakładał on przede wszystkim zwiększenie kapitałów własnych banku oraz transfer złych długów do specjalnie utworzonego „banku złych długów”. Uzdrowienie banku ma więc nastąpić zgodnie ze schematami znakomicie znanymi z amerykańskiego programu wsparcia instytucji finansowych Troubled Asset Relief Program (TARP).

Słoweński plan był realizowany konsekwentnie przez ostatnie miesiące. Finałem sprawy była decyzja Banku Słowenii z 18 grudnia 2013 r. o wygaszeniu zobowiązań Nova KBM z akcji i niektórych dłużnych instrumentów finansowych zaliczanych do kapitałów własnych banku. W związku z tym obniżono kapitał akcyjny banku do zera, by następnie podnieć go do 150 mln Euro, w drodze emisji nowych akcji, objętych przez Republikę Słowenii. Dotychczasowe akcje zostały anulowane, czyli przestały istnieć. Akcje zostały wykluczone z obrotu na giełdzie w Lublanie, a obrót nimi w Warszawie – z oczywistych względów – też nie zostanie przywrócony.

Reakcją na dokapitalizowanie Nova KBM było podwyższenie jego ratingu przez agencję Fitch. Swoją drogą ciekawe kogo ucieszy nowy rating ?

Jak anulować akcje słoweńskiego banku?

Anulowanie akcji Nova KBM było częścią procedury uzdrawiania finansów tego banku, a szerzej uzdrawiania i zapewniania stabilności finansowej całego słoweńskiego sektora bankowego. Od strony prawnej odpowiednie regulacje przygotowano już od wielu miesięcy, ale podstawy prawne dla anulowania akcji znalazły się w prawie słoweńskimi dopiero w grudniu 2013 r., czyli na kilka dni przed wydaniem decyzji w sprawie Nova KBM. Wcześniej zmiany były konsultowane z instytucjami unijnymi, w tym z EBC. Zastosowane w Słowenii mechanizmy są zbieżne z unijnymi propozycjami działań naprawczych oraz restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji instytucji kredytowych.

Bank Słowenii otrzymał bardzo szerokie kompetencje nadzorcze wobec banków, które nie spełniają współczynników adekwatności kapitałowej. Słoweński nadzorca bankowy uprawniony nie tylko do wprowadzenia przymusowego zarządu, sprzedaży wszystkich akcji banku, podwyższenia kapitału akcyjnego, czy transferu aktywów banku, ale i do obniżenia kapitału akcyjnego banku w celu pokrycia strat. Na czas trwania postępowania sanacyjnego Bank Słowenii przejmuje kompetencje rady nadzorczej i walnego zgromadzenia banku. Możliwa jest więc nie tylko emisja nowych, ale i anulowanie dotychczasowych akcji.

A w Polsce ?

Polskie prawo nie przewiduje anulowania akcji, czyli ich unicestwienia bez odszkodowania. Jednak polski nadzorca sektora bankowego, czyli KNF ma również szerokie kompetencje, których może użyć dla naprawy sytuacji finansów banku. KNF może wprowadzić w banku zarząd komisaryczny, na który przechodzi prawo podejmowania uchwał i decyzji we wszystkich sprawach zastrzeżonych w ustawie i statucie do właściwości władz i organów banku. Jeśli działania zarządu komisarycznego okażą się niewystarczające, to możliwe jest wydanie decyzji o likwidacji banku, albo o przejęciu banku przez inny bank, za zgodą banku przejmującego. W wypadku decyzji o przejęciu banku akcjonariusze otrzymają od banku przejmującego wypłaty z jego pozostałego majątku w proporcji do posiadanego uprzednio kapitału, dopiero po zaspokojeniu lub zabezpieczeniu wierzycieli banku przejętego. Możliwe jest również rozliczenie tych wypłat przez wydanie akcji własnych baku przejmującego. W wypadku likwidacji lub upadłości akcjonariusze otrzymają spłaty też jedynie po zaspokojeniu lub zabezpieczeniu wierzycieli banku. Zakładać jednak należy, że przygotowywane rozwiązania europejskie zmienią ten stan.

Podobnie jak w przypadku CEDC, również w sprawie Nova KBM dochodzi do anulowania akcji w ramach procesu restrukturyzacyjnego. Słoweński bank nie spełniał wymogów kapitałowych i konieczne było uzdrowienie jego finansów. Słoweński nadzór bankowy wybrał wyjątkowo bolesny dla akcjonariuszy mniejszościowych sposób, ale przewidziany przez miejscowe prawo. Dotychczasowy główny akcjonariusz, czyli Republika Słowenii musiała dopłacić do banku 150 mln Euro i pewnie na tym wydatku się nie skończy. Bez tych działań bank najprawdopodobniej wkrótce stałby się niewypłacalny. W takiej sytuacji akcjonariusze też nie otrzymaliby żadnych wypłat. Niecodzienność anulowania akcji, tak naprawdę sprowadza się więc jedynie do nagłości tego procesu. W obu przypadkach akcjonariusz pozostaje bez zainwestowanych w akcje środków.

Kurator w EuRoPol Gaz

pipe going to the refinery stationWarszawski sąd rejestrowy ustanowił właśnie kuratora dla EuRoPol Gaz S.A., właściciela polskiej części gazociągu jamalskiego. Akcjonariuszami spółki są PGNIG – 48%, Gazprom – 48% i Gas Trading – 4%. Zarząd spółki jest czteroosobowy, powoływany przez walne zgromadzenie spośród dwóch kandydatów rekomendowanych przez PGNIG i dwóch rekomendowanych przez Gazprom. Problem zaczął się, gdy  na początku listopada dwóch członków zarządu desygnowanych przez PGNIG złożyło rezygnację.

Walne zgromadzenie nie uzupełniło składu zarządu spółki, więc PGNIG zwróciło się do sądu rejestrowego o ustanowienie kuratora dla EuRoPol Gaz.

Spółka bez zarządu i możliwości działania

Kuratora powołuje sąd, gdy osoba prawna nie może prowadzić swoich spraw w związku z brakiem powołanych do tego organów. W zarządzie EuRoPol Gaz zasiadają obecnie jedynie dwie osoby, podczas gdy zgodnie ze  statutem w skład zarządu powinny wchodzić cztery.

Sytuacji nie ułatwiają także zapisy statutu EuRoPol Gaz o reprezentacji spółki. By zapewnić współdecydowanie głównych akcjonariuszy we wszystkich sprawach wprowadzono zasadę, że spółka może być reprezentowana przez działających wspólnie dwóch członków zarządu, przy czym jednego desygnowanego przez PGNIG, a drugiego przez Gazprom. To niestandardowe rozwiązanie, wymusiło niecodzienne brzmienie statutu, który stanowi, że spółkę reprezentuje: „Prezes zarządu łącznie z pierwszym wiceprezesem zarządu lub trzecim wiceprezesem zarządu; Pierwszy wiceprezes zarządu łącznie z prezesem zarządu lub drugim wiceprezesem zarządu; Drugi wiceprezes zarządu z pierwszym wiceprezesem zarządu lub łącznie z trzecim wiceprezesem zarządu;  Trzeci wiceprezes zarządu z prezesem zarządu lub łącznie z drugim.” Skomplikowane, ale jednoznaczne. Rezygnacja przedstawicieli PGNIG, czyli prezesa i drugiego wiceprezesa powoduje, ze spółka nie może być skutecznie reprezentowana.

Kurator wiele nie może

Podstawowym celem działania kuratora sądowego ustanawianego w takiej sytuacji, jest podjęcie starań o niezwłoczne powołanie organów osoby prawnej, a w razie potrzeby o jej likwidację. Zakres kompetencji powinien określić sąd rejestrowy w postanowieniu i wydawanym kuratorowi zaświadczeniu. Standardem jest wyposażenie kuratora w uprawnienie do zwołania walnego zgromadzenia (zgromadzenia wspólników). Zapewnia to prawidłowość zwołanego przez kuratora zgromadzenia, a przez to ważność podjętych na nim uchwał. Kończy to jednocześnie dyskusje czy kadłubowy zarząd jest uprawniony do zwoływania zgromadzeń. Po zwołaniu, kurator w zasadzie usuwa się w cień, na samym zgromadzeniu oddając głos akcjonariuszom. Rolą kuratora jest jedynie stworzenie platformy dla działania akcjonariuszy (wspólników),czyli umożliwienie im podejmowania ważnych uchwał. Oczywiście w praktyce kurator często występuje w roli mediatora, ale zawsze ostateczne decyzje podejmują akcjonariusze. Nie można więc w samym ustanowieniu kuratora upatrywać rozwiązania sporu akcjonariuszy Jest to wyłącznie jedna z metod, która może doprowadzić do wynegocjowania akceptowalnego przez akcjonariuszy rozwiązania. Gdy jednak do tego nie dojdzie – czego moim zdaniem w sprawie EuRoPol Gaz nie należy się spodziewać – kurator może zwrócić się do sądu o orzeczenie rozwiązania spółki. Ale to już zupełnie inna historia.

Global Audit and Finance nie dojedzie na New Connect

factoryCzęść spółek notowanych na New Connect zasłużenie nie cieszy się dobrą sławą. Brak informacji, a nawet brak działalności to dla niektórych emitentów chleb powszedni. Giełda intensywnie próbuje rozwiązywać problem nierzetelnych emitentów, ostatnio już na etapie wprowadzania instrumentów do obrotu. Po sprawie Upturn na Catalyst, mamy świeży przykład z New Connect. Dosłownie przed kilku dniami Giełda podjęła decyzję o odmowie wprowadzenia do obrotu akcji Global Audit and Finance S.A. („GAF”). Przygoda z GAF również marnie skończyła się dla Autoryzowanego Doradcy – Capital City Sp. z o.o., która została skreślona z listy.

Czego robić nie należy

Okoliczności sprawy opisane w uzasadnieniu decyzji Giełdy są przerażające. Pewne historie nigdy nie powinny mieć miejsca w żadnej spółce, a w spółce publicznej są absolutnie nieakceptowalne. Mimo to zdarzają się.

GAF z końcem zeszłego roku zakończyła sukcesem prywatną ofertę akcji. Inwestorzy objęli nowe akcje serii C za ponad pół miliona złotych. W czerwcu 2013 r. GAF złożyła wniosek o wprowadzenie swoich akcji na New Connect. Wnioskiem były objęte również nowe akcje serii C. W toku postępowania Giełda zwróciła uwagę na przedłużające się postępowanie rejestrowe dotyczące wpisu nowej serii akcji. Dopiero 2 października, czyli w czwartym miesiącu postępowania GAF przyznała, że jej wniosek rejestrowy nie został uwzględniony[1] z powodu błędów formalnych, a orzeczenie to jest prawomocne. Równocześnie Spółka poinformowała Giełdę, że 19 września 2013 r. odbyło się walne zgromadzenie, które podjęło m.in. decyzję o uchyleniu uchwały emisyjnej, czyli tej która jest podstawą dla istnienia akcji, które objęli inwestorzy i które miały zostać wprowadzone do obrotu !

Mówiąc wprost spółka nie przyznała się, że sąd wydał orzeczenie, które zablokowało zarejestrowanie nowych akcji. Nie dość tego, następnie dalej nikogo nie informując spółka nie zaskarżyła tego orzeczenia, albo – co bardziej prawdopodobne – zaskarżyła je, ale nic nie wskórała. Dopiero już po wszystkim, niedoszły emitent poinformował o całej sprawie Giełdę.

Zagrożenie dla bezpieczeństwa obrotu i interesów jego uczestników

Giełda słusznie wskazuje, że podstawowym obowiązkiem emitenta jest niezwłoczne informowanie o wszelkich działaniach podejmowanych w stosunku do instrumentów finansowych będących przedmiotem wniosku o wprowadzenie do obrotu. Działanie GAF mogło spowodować wprowadzenie na New Connect akcji, których emisja nie doszła do skutku ! Trudno dziwić się, że mając do czynienia z partnerem, który pozwala sobie na takie działania, Giełda powzięła wątpliwość, czy GAF jest należycie przygotowana do posiadania statusu spółki notowanej na Giełdzie. Skoro emitent już na etapie ubiegania się o wprowadzenie akcji do obrotu nie wykonuje podstawowych obowiązków informacyjnych, to trudno przyjmować, że później będzie lepiej. W konsekwencji Giełda stwierdziła, że funkcjonowanie takiego emitenta na New Connect „mogłoby zagrażać interesom potencjalnych inwestorów i bezpieczeństwu dokonywanego przez nich obrotu instrumentami finansowymi”.

Problem inwestorów

Inwestorzy, którzy przed rokiem objęli i opłacili nowe akcje GAF mają problem. Ich akcji nie tylko nie ma na New Connect, ale w ogóle ich nie ma. Prawomocne orzeczenie o braku rejestracji skutkuje powstaniem po ich stronie roszczeń do spółki o zwrot wkładów. Zwrot powinien nastąpić po upływie miesiąca od uprawomocnienia postanowienia sądu o odmowie rejestracji. Roszczenie o zwrot obejmuje jedynie równowartość faktycznie wpłaconych kwot (łączna cena emisyjna). Ewentualnych odszkodowań można próbować dochodzić na tzw. zasadach ogólnych. Alternatywą jest pozostawienie środków w spółce i objęcie nowych walorów, które mogą być opłacone wierzytelnościami o zwrot już wniesionych wkładów. Wybór oczywiście należy do inwestora.


[1] Uzasadnienie decyzji Giełdy posługuje się zwrotem „odrzucenie wniosku”, ale najprawdopodobniej chodzi o oddalenie wniosku rejestrowego, albo jego zwrot. Możliwe jest również odrzucenie apelacji od niekorzystnego dla spółki postanowienia sądu pierwszej instancji

Wprowadzenie kapitału docelowego a prawo poboru

Rynek cały czas tworzy nowe rozwiązania, które zaspokajają coraz to nowe potrzeby. Powstają przepisy prawne, które określają sposób korzystania z takich mechanizmów. Oczywiście dzięki temu ma być bezpieczniej, bo każdy wie co może, a czego mu nie wolno. Same przepisy jednak to nie wszystko. Ich stosowanie zależy od interpretacji. Tym zwykle zajmują się prawnicy, którzy są w stanie zrobić wiele by mnożyć utrudnienia i niejednokrotnie tworzyć pozbawione treści wymagania formalne.

Świetnym przykładem takiego działania są przepisy o kapitale docelowym.

Chess in chessKapitał docelowy

Kapitał docelowy jest przyznanym zarządowi spółki upoważnieniem do emitowania nowych akcji. By ograniczyć czas i koszty niezbędne do emisji akcji można wyposażyć zarząd spółki w prawo do ich emitowania. Działania zarządu w ramach takiego upoważnienia zastępują wszelkie działania walnego zgromadzenia, w tym również uchwałę emisyjną. Możliwe jest również przyznanie zarządowi prawa do pozbawiania akcjonariuszy prawa poboru. Jest to o tyle istotne, że nieprzekazanie tej kompetencji zarządowi pozbawia całą konstrukcję sensu. Jeśli zarząd nie będzie mógł pozbawić akcjonariuszy prawa poboru, to może wyemitować akcje, ale musi je zaoferować akcjonariuszom w ramach prawa poboru, albo zwołać walne zgromadzenie, które będzie mogło podjąć uchwałę o pozbawieniu akcjonariuszy prawa poboru. Niewiele różni się to od zwykłej emisji. Walne podejmuje uchwałę
o pozbawieniu prawa poboru, zamiast uchwały emisyjnej zawierającej zapisy o pozbawieniu prawa poboru. Bez przekazania zarządowi kompetencji do pozbawiania akcjonariuszy prawa poboru, całość nie działa tak jak powinna.

Warunki formalne

Zapisy dające zarządowi takie upoważnienie do emisji akcji muszą znaleźć się w statucie spółki. Określenia w statucie wymaga m.in. ilość akcji, które mogą zostać wyemitowane, czas trwania upoważnienia i inne warunki jakie mają spełniać emisje dokonywane w ramach kapitału docelowego.

Uchwałę o zmianie statutu oczywiście podejmuje walne zgromadzenie. Powzięcie takiej uchwały wymaga „spełnienia warunków określonych w art. 433 § 2” KSH. I tu zaczyna się problem, bo przepis ten określa warunki pozbawienia akcjonariuszy prawa poboru, co wymaga: (i) zapowiedzi takiej możliwości w porządku obrad walnego zgromadzenia, (ii) większości 4/5 głosów, (iii) przedstawienia przez zarząd opinii uzasadniającej przyczyny pozbawienia akcjonariuszy prawa poboru oraz proponowaną cenę emisyjną bądź sposób jej ustalenia. Od razu powstaje pytanie jak te warunki mają się do zmiany statutu polegającej na wprowadzeniu kapitału docelowego. Odpowiedź oczywista brzmi: nijak. Racjonalne rozumienie tych przepisów nakazuje, by uchwała wprowadzająca do statutu kapitał docelowy została podjęta większością 4/5 głosów i została zapowiedziana w porządku obrad.

Byłoby jednak za łatwo. Część komentatorów wymaga spełnienia wszystkich wymienionych wyżej warunków. Najciekawszy jest warunek przedstawienia przez zarząd opisanej opinii. W przypadku pozbawienia akcjonariuszy prawa poboru taka opinia ma zasadnicze znaczenie, gdyż opisuje najbardziej newralgiczne parametry emisji, czyli cenę i prawo poboru. Natomiast przy wprowadzaniu do statutu kapitału docelowego jej sens jest co najmniej zagadkowy. Wprowadzenie kapitału docelowego nie jest ani emisją akcji (nie ma więc ceny emisyjnej, albo algorytmu jej ustalania), ani pozbawieniem prawa poboru (nie ma emisji, nie ma prawa poboru). Te elementy pojawią się dopiero w momencie, gdy zarząd będzie emitował akcje w ramach kapitału docelowego. Skoro jednak wymagamy złożenia przez zarząd opisanej opinii, to należałoby zastanowić się co w niej wpisać. Co zarząd ma opiniować? Nie ma żadnych konkretów, bo nie ma emisji, więc pozostaje powtarzanie banałów o elastycznym instrumencie służącym do sprawnego pozyskiwania kapitału, możliwościach pozbawienia prawa poboru o ile będzie to uzasadnione oraz ustaleniu ceny emisyjnej z uwzględnieniem realiów rynkowych. Zdecydowana większość takich opinii dokładnie tak wygląda. Bo nie może wyglądać inaczej.

Komentatorzy napisali swoje, sędziowie czytają komentarze, więc nikt nie będzie ryzykować niespełnienia warunków tam postawionych. Choćby były jak w tym przypadku mało racjonalne. Wypisujemy więc cierpliwie kolejne banały, by tylko nie narazić spółki na niepotrzebne ryzyko, bo jak mawiał mój mentor „dyskusja z sądem rejestrowym jest jak kopanie się z koniem”.

Uprawnienia osobiste w statucie BIOTON

Hände eines BuddhaBioton, podobnie jak i inne inwestycje Ryszarda Krauze, mocno angażują uwagę inwestorów. Jedną z najbardziej interesujących spraw związanych ze zmianami w akcjonariacie Bioton jest kwestia uprawnień osobistych.

Uprawnienia osobiste są szczególnymi przywilejami, które statut spółki nadaje konkretnej osobie. Teoretycznie w spółkach publicznych takie regulacje powinny być niezwykle rzadkie, gdyż stanowią wyjątki od fundamentalnej zasady równego traktowania akcjonariuszy oraz zasady proporcjonalności (tyle władzy, ile kapitału). Praktycznie jednak uprawnienia osobiste są często spotykane. Pałeczkę pierwszeństwa w zastrzeganiu na swoją rzecz szczególnych przywilejów dzierży oczywiście Skarb Państwa (np. statuty ORLEN, PGNiG, Grupy Azoty). Inwestorzy prywatni również nie stronią od stosowania takich rozwiązań.

Zapisy statutu BIOTON

W statucie BIOTON znajduje się m.in. następujące zapisy, które ustanawiają uprawnienia osobiste:

1)     „Akcjonariuszowi Spółki, który na dzień wpisania do rejestru przedsiębiorców przekształcenia posiadał we własnym imieniu i na własny rachunek największą liczbę akcji w kapitale zakładowym („Uprawniony Założyciel”), przysługuje osobiste uprawnienie do powoływania i odwoływania Prezesa oraz Wiceprezesa Zarządu” [§ 14 ust. 1 Statutu Bioton];

2)     „Jednego członka Rady Nadzorczej powołuje i odwołuje Uprawniony Założyciel” [§ 17 ust. 2 pkt. 1) Statutu Bioton];

3)     „Przewodniczącego Rady Nadzorczej oraz jednego Wiceprzewodniczącego Rady Nadzorczej wyznacza Uprawniony Założyciel, w tym także w przypadku wyboru Rady Nadzorczej oddzielnymi grupami w trybie art. 385 § 5 lub § 6 Kodeksu spółek handlowych” [§ 19 ust. 1 Statutu Bioton];

4)     do „akcjonariuszy, którzy w dniu wpisania przekształcenia do rejestru przedsiębiorców posiadali akcje stanowiące co najmniej 20% kapitału zakładowego nie stosuje się statutowego ograniczenia wykonywania więcej niż 20 (dwadzieścia) procent ogólnej liczby głosów na Walnym Zgromadzeniu [§ 26 ust. 3 pkt. 1) Statutu Bioton];

Ponadto § 30 statutu Bioton wprowadza regulacje dotyczące ustania tych praw:

1)  Z uwzględnieniem art. 354 § 4 Kodeksu spółek handlowych uprawnienia osobiste przyznane Uprawnionemu Założycielowi, o których mowa w § 14 ust. 2, § 17 ust. 2 pkt. 1, § 19 ust. 1 oraz § 26 ust. 3 pkt. 1 przysługują Uprawnionemu Założycielowi zawsze wtedy, gdy posiada akcje stanowiące co najmniej 20% (dwadzieścia procent) kapitału zakładowego.

2)  Uprawnienia osobiste, o których mowa w § 26 ust. 3 pkt. 1 przypadające innym akcjonariuszom niż Uprawnionemu Założycielowi wygasają w przypadku, gdy taki akcjonariusz przestanie posiadać akcje stanowiące co najmniej 20% (dwadzieścia procent) kapitału zakładowego.

Zdają sobie sprawę, ze cytowanie tak znacznych fragmentów statutu jest nużące dla czytelnika, ale w tym wypadku jest usprawiedliwione koniecznością prezentacji ciekawego mechanizmu ochrony praw wiodącego akcjonariusza. Dla porządku dodam jeszcze, że „Uprawnionym Założycielem” jest oczywiście PROKOM Investments.

Wygasanie uprawnień osobistych

Uprawnienia osobiste są szczególnymi i wyjątkowymi zapisami statutowymi. Zasadą jest, że wygasają one w momencie, gdy podmiot przestanie być akcjonariuszem spółki niezależnie od przyczyny. Wygaśnięcie powoduje nie tylko zbycie wszystkich akcji, ale i utrata śmierć osoby fizycznej, czy utrata bytu prawnego osoby prawnej. Uprawnienia osobiste są niezbywane i nie mogą być przenoszone na inne podmioty. W orzecznictwie wypracowano nawet regułę, że uprawnienia osobiste nie przechodzą na następców prawnych podmiotu w ramach sukcesji generalnej, czyli nawet w ramach połączenia czy podziału spółki. Można powiedzieć, że zasadą jest wygasanie uprawnień osobistych i powrót do stanu równowagi praw akcjonariuszy.

Podobnie jest w przypadkach gdy dysponowanie uprawnieniem osobistym zależne jest od posiadania przez uprawnionego określonego pakietu akcji spółki (np. co najmniej 33%). Przyjmuje się, że zejście poniżej statutowego progu powoduje bezpowrotne wygaśnięcie uprawnień. W efekcie nawet odzyskanie większego udziału w spółce (np. poprzez nabycie lub objęcie nowych akcji) nie powoduje przywrócenia przywileju osobistego. Skoro raz wygasł, to już nie odżyje. Nie ma tu reinkarnacji.

A może jednak śpią ?

Reguły ogólne nie są jednak absolutne. Przedstawiciele władz Bioton wskazują, że uprawnienia osobiste PROKOM Investments „są zawieszone do czasu ponownego przekroczenia przez Prokom progu 20% w kapitale Biotonu”. Wygasły więc czy są uśpione ?

Kluczowe dla sprawy są zacytowane powyżej zapisy statutu, zawierające rzadko spotykane regulacje dotyczące ustania uprawnień osobistych. Akcjonariusze przyjmując statut postanowili, że uprawnienia osobiste przysługują PROKOM Investments zawsze wtedy, gdy posiada akcje stanowiące co najmniej 20% kapitału zakładowego. Równocześnie wskazali, że takie same uprawnienia przysługujące innym akcjonariuszom wygasają w przypadku zejścia poniżej tego progu. Statut inaczej określa skutki takiej samej sytuacji w zależności od tego, którego akcjonariusza ona dotyczy. W przypadku akcjonariuszy innych niż PROKOM Investments uprawnienia osobiste wygasają, a w przypadku tego akcjonariusza ich istnienie jest zależne od stanu posiada na dany moment („…zawsze wtedy, gdy…”). Takie zapisy statutu dają podstawę do obrony tezy o zawieszeniu tych praw. Pozostaje jedynie pytanie o skuteczność takich statutowych regulacji. Spory o to w przeciwieństwie do uprawnień osobistych na pewno nie wygasną.

 

Hawe ratuje Mediatel od upadłości

firebirdHawe przeprowadza właśnie interesującą transakcję przejęcia Mediatel. Zaczęło się nieciekawie.
Mediatel złożył wniosek o ogłoszenie własnej upadłości. Trwały rozmowy z wierzycielami i ewentualnymi inwestorami dotyczące różnych sposobów restrukturyzacji. Finalnie osiągnięto porozumienie i po dokapitalizowaniu Mediatel cofnął swój wniosek o ogłoszenie upadłości, a sąd umorzył postępowanie. W konsekwencji nie tylko doszło do zmiany kontroli nad Mediatel, ale i odsunięto od tej spółki groźbę bankructwa. Same plusy. Warto jednak przyglądnąć się jak do tego doszło.

Ratunkowa emisja akcji

Dokapitalizowanie przez emisję akcji w ramach warunkowego podwyższenia
Podstawą dokapitalizowania spółki było podwyższenie kapitału zakładowego. Spółka wyemitowała warranty subskrypcyjne, dające prawo objęcia nowych akcji w warunkowo podwyższonym kapitale zakładowym. Warranty subskrypcyjne objęło nieodpłatnie Hawe, które jeszcze tego samego dnia zrealizowało prawa z tych papierów obejmując nowe akcje Mediatel. Akcje objęte przez Hawe dają prawie 66% głosów na walnym zgromadzeniu Mediatel. Spółka wydała inwestorowi odcinek zbiorowy nowych klasycznych akcji dokumentowych, a nie akcji zdematerializowanych. Jest to istotne dlatego, że pozwala na wydanie dokumentów akcji w zasadzie jednocześnie z ich objęciem i opłaceniem. Ważne jest jednak, że w wypadku realizacji prawa z warrantów subskrypcyjnych wraz z wydaniem dokumentów akcji następuje nie tylko nabycie praw z nowych akcji, ale i podwyższenie kapitału zakładowego spółki. Jest to jeden z wyjątków od zasady konstytutywnego wpisu podwyższenia kapitału zakładowego do rejestru. W tym wypadku do podwyższenia kapitału zakładowego i nabycia statusu akcjonariusza dochodzi właśnie w momencie wydania dokumentów akcji, czyli jeszcze przed wpisem do rejestru. Dokonywany później wpis do rejestru ma znaczenie jedynie deklaratoryjne (informacyjne), czyli potwierdza zdarzenie prawne, które miało miejsce wcześniej. W ten właśnie sposób inwestor faktycznie przejął spółkę jednego dnia.

Bardzo prawdopodobne symboliczne wezwanie i może prospekt
Nie bez przyczyny Hawe objęło akcje 65,9688 % głosów na walnym zgromadzeniu. Hawe przekroczyło próg 33% głosów na walnym zgromadzeniu Mediatel w wyniku objęcia akcji nowej emisji. W takim wypadku w ciągu trzech miesięcy będzie musiało zbyć akcje w takiej ilości by zejść poniżej progu 33%, albo ogłosić wezwanie na akcje powodujące osiągniecie progu 66%. Jak łatwo policzyć wezwanie znowu będzie symboliczne.
Póki co Hawe sprawuje kontrolę nad Mediatel poprzez akcje dokumentowe. Wprowadzenie ich do obrotu giełdowego będzie wymagało ich dematerializacji. Ostatnia nowelizacja ustawy o ofercie wyłączyła możliwość szybkiego bezprospektowego wprowadzania na rynek regulowany akcji objętych w ramach realizacji praw z warrantów, gdyż nakazuje odczekać 12 miesięcy od dnia przydziału. Interesujące mogą być interpretacje tego przepisu w sytuacjach – np. takich jak ta – gdzie nie dokonuje się przydziału. Z prospektem czy bez nowe akcje prędzej czy później pewnie pojawią się w obrocie giełdowym.

PBG, czyli CEDC po polsku

W głośnej sprawie CEDC największy opór inwestorów i części komentatorów budziło anulowanie wszystkich akcji spółki w ramach postępowania restrukturyzacyjnego. Podnoszono zarzut bezprawności pozbawienia własności akcji bez odszkodowania. Od samego początku sprawy, starałem się wskazywać na specyfikę postępowań związanych z niewypłacalnością, które preferują interes wierzycieli, a na dalszy plan odsuwają interes właścicieli.

graffitiPolskie prawo upadłościowe nie zna instytucji anulowania akcji, ale rozwiązania w nim stosowne mogą prowadzić do niemal identycznych skutków. Na „z życia wzięty” przykład na prawdziwość tej tezy nie trzeba było długo czekać – PBG S.A., czyli jeden z większych polskich upadłych ostatnich lat właśnie ogłosił propozycje układowe.

Od propozycji do układu

PBG znajduje się w upadłości układowej, czyli ma możliwość zawarcia z wierzycielami układu, który zrestrukturyzuje jej zobowiązania i majątek. Idea układu polega na tym, że wierzyciele rezygnując z części roszczeń dają upadłemu szanse na utrzymanie jego przedsiębiorstwa, tak by mógł wygospodarować środki pozwalające na spłatę wierzytelności w umówionych terminach. Restrukturyzacja może mieć proste formy (np. redukcja wierzytelności, prolongowanie terminów spłat), albo bardziej złożone jak np. konwersja wierzytelności na akcje. Upadły swoje pomysły na restrukturyzację przedstawia w formie tzw. propozycji układowych, które są poddawane pod głosowanie wierzycieli na zgromadzeniu wierzycieli. Gdy propozycje układowe uzyskają określone większości głosów zostaje zawarty układ, który po zatwierdzeniu przez sąd wiążą wszystkich.

Propozycje układowe PBG

Propozycje układowe PBG dzielą wierzycieli i ich wierzytelności na 7 grup. Większość wierzytelności zostanie spłacona w 15% (jedna grupa w 8%), przy czym płatności zostaną rozłożone w czasie na 6 lat. Wierzytelności konsorcjantów i kluczowych kontrahentów PBG oraz obligatariuszy, banków, ubezpieczycieli i firm inwestycyjnych, które nie zostaną spłacone, zostaną skonwertowane na akcje nowej emisji (seria H). Oprócz tego, konwersji na akcje mają podlegać wierzytelności „wierzycieli będących akcjonariuszami Spółki i posiadającymi akcje Spółki zapewniające co najmniej 5% głosów na walnym zgromadzeniu”. Takim wierzycielem jest wyłącznie pan Jerzy Wiśniewski. W ramach układu otrzyma on akcje serii I. Ze wstępnych wyliczeń Spółki (lista wierzytelności nie jest w dalszym ciągu prawomocna) wynika, że akcje serii H będą uprawniać do ok. 75% głosów na walnym zgromadzeniu, a akcje serii I do ok. 23,54% głosów. Jak pisze sama PBG „po przyjęciu, zatwierdzeniu i wykonaniu Układu (…) inni obecni akcjonariusze będą posiadać pozostałe akcje Spółki”. Niespecjalnie skomplikowane obliczenia pozwalają wysnuć wniosek, że akcji tych będzie, aż około … 1,46%. Innymi słowy układ przewiduje, że udział obecnych akcjonariuszy, za wyjątkiem pana Jerzego Wiśniewskiego, skurczy się do niespełna półtora procenta.

Używając polskiego prawa można więc za pomocą konwersji wierzytelności na akcje osiągnąć prawie ten sam skutek,  co stosując amerykańskie regulacje dotyczące anulowania akcji. Prawie akurat w tym wypadku robi niewielką różnicę.

Jedna akcja LPP warta tysiące złotych

Kurs akcji LPP S.A. przekroczył właśnie kolejną barierę. Za jedną akcję trzeba zapłacić już ponad 8.500 (osiem tysięcy pięćset) złotych. W większości przypadków, gdy kurs akcji przekracza pewien poziom dokonywany jest podział akcji (split), który zapewnia odpowiednią płynność. W przypadkach pewnych spółek jednak tak się nie dzieje.

Fotolia_ZielonyChłopiec_XSPrzywileje głosowe 

Przyczyna dla której nie jest dokonywany split akcji leży w przepisach prawa spółek (tym razem sprawa nie rozbija się o podatki !). Część spółek notowanych na Giełdzie, w tym oczywiście LPP, ale i np. Stalprodukt powstało jeszcze pod rządami kodeksu handlowego z 1934 r. Jego przepisy przewidywały, że statut może przyznawać jednej akcji nie więcej niż pięć głosów na walnym zgromadzeniu. Część spółek z takiej możliwości korzystała. Uprzywilejowane akcje pozostawały imienne i nie były wprowadzane do obrotu giełdowego.

Gdy 1 stycznia 2001 r. KSH zastąpiło Kodeks handlowy przywileje te nie wygasły. Zasadą jest, że pozostają w mocy uprawnienia akcjonariuszy nabyte przed dniem wejścia w życie KSH. Dotyczy to oczywiście uprawnień nabytych pod rządami Kodeksu handlowego, a i nawet poprzednich regulacji. Ochrona praw nabytych rozciąga się nawet na uprawnienia, które nie są przewidziane w KSH oraz te których zakres przewidziany przez KSH jest mniejszy. Na grunice KSH maksymalny poziom uprzywilejowania to dwa głosy na jedną akcję. Mimo to – właśnie w oparciu o zasadę ochrony praw nabytych – akcjonariusze, którzy na podstawie Kodeksu handlowego uzyskali przywileje głosowe w większym zakresie (np. 5 głosów na akcję), utrzymują je. W ten sposób możliwe jest obecnie korzystanie z przywilejów akcyjnych nie przewidzianych w KSH.

Dlaczego nie obniżyć nominału akcji ?

Wszystko teoretycznie wygląda pięknie. Skoro akcjonariusze mimo wejścia w życie KSH utrzymali przywileje głosowe, to dokonany teraz podział akcji (obniżenie nominału) nie powinien unicestwić tych przywilejów. W wyniku podziału obniży się jedynie wartość nominalna każdej akcji, zwiększy ich łączna ilość, przy czym wysokość kapitału zakładowego nie zmieni się. Nawet oznaczenia serii pozostaną te same.

Problem jednak w tym, że nikt nie da gwarancji tego, że w momencie podziału akcji i powstania nowych akcji o zmniejszonym nominale przywileje głosowe nie wygasną. Możliwe jest tworzenie opasłych opracowań, z szeroką argumentacją prawniczą, ale ryzyko przyjęcia odmiennego stanowiska jest nieusuwalne. Nie ma sensu go podejmować i stawiać na szali obniżenia siły swoich głosów, szczególnie w spółce której kapitalizacja przekracza już 15,5 mld zł.

Kontrowersyjny termin walnego zgromadzenia Alumast

Montgolfier in the old fieldAlumast S.A. zwołał właśnie nadzwyczajne walne zgromadzenia na żądanie akcjonariusza mniejszościowego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie terminy.

Akcjonariusz złożył żądanie zwołania 18 lipca, a uzupełnił braki żądania już następnego dnia czyli 19 lipca. Ogłoszenie o zwołaniu walnego zostaje opublikowane 2 sierpnia, ale samo walne zostaje zwołane dopiero na 13 grudnia. Na szczęście 2013 roku.

Walne zwołane …  

Formalnie wszystko jest w porządku. Akcjonariusz reprezentujący co najmniej 1/20 kapitału zakładowego ma prawo żądać zwołania walnego zgromadzenia i umieszczenia określonych spraw w porządku obrad. W odpowiedzi na takie żądanie zarząd jest zobowiązany do zwołania walnego zgromadzenia. W przypadku spółki publicznej zwołanie następuje poprzez opublikowanie ogłoszenia na stronie internetowej spółki oraz przekazanie odpowiedniego raportu bieżącego. Zwołanie powinno nastąpić w terminie dwóch tygodni od dnia przedstawienia zarządowi spółki żądania.

Terminy na nie zostały naruszone, jeśli przyjąć, że żądanie zgłoszono 19 lipca (wtedy było formalnie prawidłowe), to dwa tygodnie upływają dokładnie 2 sierpnia. Zarząd Alumast zwołał więc walne zgromadzenie dokładnie w ostatnim dniu terminu.

… ale czy na pewno wszystko jest w porządku ?

Przepisy nie precyzują w jakim terminie powinno odbyć się walne zgromadzenie zwoływane na żądanie akcjonariusza mniejszościowego. Ustawowo określony jest wyłącznie termin zwołania, czyli publikacji ogłoszenia. KSH wymaga by walne odbyło się nie wcześniej niż po upływie 26 dni od publikacji (minimalny odstęp pomiędzy publikacją ogłoszenia, a dniem walnego). Może jednak budzić wątpliwości czy zwołanie walnego zgromadzenia za 4 i pół miesiąca jest właściwym wypełnieniem przez zarząd obowiązku.

Akcjonariusz mniejszościowy ma prawo żądania zwołania zgromadzenia. Celem istnienia takiego uprawnienia jest ochrona praw mniejszości poprzez umożliwienia realizacji praw akcyjnych na walnym zgromadzeniu. Zarząd powinien zwołać walne zgromadzenie. Standardem jest, że pomiędzy dniem zwołania, a dniem walnego mija ustawowe 26 dni lub ewentualnie najwyżej kilka dni więcej. Zwiększenie tego dystansu do ponad 140 dni wymaga szczególnego uzasadnienia. W wypadku walnego zwoływanego go na żądania akcjonariusza mniejszościowego takim usprawiedliwieniem mógłby być np. wniosek akcjonariusza żądającego zwoływania. Wątpliwości może budzić natomiast enigmatyczne wskazywanie, że „termin Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia został ustalony jako najkorzystniejszy z punktu widzenia interesu Spółki oraz jej akcjonariuszy”. Zarząd Alumast formalnie wykonał obowiązek, ale można mieć uzasadnione wątpliwości czy nie naruszył istoty i sensu regulacji. Zobaczymy jaka będzie reakcja najbardziej zainteresowanego, czyli akcjonariusza mniejszościowego.