Akcje zamienne na obligacje

ピンボールPan Mirosław Kachniewski, szef SEG, na swoim blogu podzielił się ciekawą ideą stworzenia nowego instrumentu finansowego – akcji zamiennej na obligacje. Instrument taki mógłby być interesującą alternatywą inwestycyjną w czasach panującego na naszej giełdzie trendu bocznego.

Pomysł jest bardzo inspirujący, więc pozwalam sobie na kilka słów komentarza prawnego.

Obligacja w miejsce akcji

Ustawa o obligacjach zna konstrukcję obligacji zamiennej. Jest to obligacja uprawniająca do objęcia akcji emitowanych przez spółkę w zamian za te obligacje. Obligatariusz uprawniony z obligacji zamiennej może wybrać czy pozostać obligatariuszem i czekać do dnia zapadalności obligacji, by zainkasować kwotę wykupu, czy też przed tym terminem zamienić obligacje na akcje. W tym drugim przypadku nie otrzyma zwrotu dłużnych kwot, ale stanie się akcjonariuszem. Obligacja zostanie zamieniona na akcję.

Pomysł akcji zamiennej na obligacje odwraca ten mechanizm. Akcja zamienna na obligację ma dawać akcjonariuszowi prawo konwersji akcji na obligacje. Akcjonariusz uprawniony z takiej akcji może nic nie zmieniać i pozostać akcjonariuszem, z wszystkimi tego wadami i zaletami (brak wypłat odsetek i zwrotu zainwestowanego kapitału, ale z drugiej strony możliwość zarobku na wzroście kursu akcji i dywidendzie), albo zamienić akcję w obligację. W tym ostatnim przypadku porzuca on stan właścicielski, na rzecz stanu wierzycielskiego. Z akcjonariusza staje się obligatariuszem.

Zamiast znanej z obligacji zamiennej konwersji dług na kapitał mielibyśmy konwersję kapitału na dług. Od strony spółki konsekwencją takiej operacji byłoby zmniejszenie kapitałów własnych, połączone ze wzrostem zobowiązań.

Znikające akcje

W przeciwieństwie do obligacji zamiennej, polskie prawo nie zna konstrukcji akcji zamiennej (na obligacje). Nie oznacza to jednak, że na bazie obowiązujących przepisów nie można pokusić się o stworzenie mechanizmu, który działałby w opisany wyżej sposób.

Akcja może zniknąć, czyli przestać istnieć. Pomijam tu anulowanie akcji spółek zagranicznych, które z zeszłym roku zrobiło niesławną karierę w Polsce (CEDC, Nova KBM). Nasze KSH przewiduje jednak możliwość umorzenia akcji, czyli utratę przez akcję bytu prawnego. Akcjonariusz, który był uprawniony z takich akcji przestaje nim być. W miejsce akcji w jego majątku co do zasady pojawia się odpowiednie wynagrodzenie. Najbardziej znanym i rozpowszechnionym sposobem umarzania akcji jest tzw. umorzenie dobrowolne. Dochodzi do niego w dwóch etapach: w pierwszym, spółka nabywa od akcjonariusza akcje (w efekcie czego staje się ich właścicielem), a w drugim dochodzi do umorzenia tych akcji (nabytych uprzednio od akcjonariusza). W tej konstrukcji akcjonariusz otrzymuje od spółki wynagrodzenie z tytułu zbycia akcji celem ich umorzenia. Zanim akcje zostaną umorzone wchodzą do majątku spółki.

Drugi sposobem umarzania akcji jest tzw. umorzenie przymusowe, czyli następujące na warunkach opisanych w statucie spółki. Jeśli taka wskazana w statucie sytuacja nastąpi, to walne zgromadzenie podejmuje uchwałę o umorzeniu akcji. Istotne jest to, że w takim wypadku dochodzi do unicestwienia akcji w majątku akcjonariusza (a nie w majątku spółki, jak przy umorzeniu dobrowolnym) oraz to że kodeks zastrzega minimalne wynagrodzenie za tak umorzone akcje w kwocie proporcjonalnej do aktywów netto spółki. Szczególnym rodzajem umorzenia przymusowego jest tzw. umorzenie automatyczne, czyli umorzenie akcji następujące w razie ziszczenia się wskazanego w statucie spółki  zdarzenia i o istotne bez podejmowania uchwały przez walne zgromadzenie. Działa to tak, że gdy nastąpi zdarzenie wskazane w statucie, to akcja zostaje umorzona, a akcjonariusz zyskuje wierzytelność o zapłatę wynagrodzenia o określonej wysokości.

Od akcji, która zniknęła do obligacji

Konstrukcję umorzenia automatycznego akcji można wykorzystać dla skonstruowania akcji zamiennej na obligację. Moim zdaniem, nic nie stoi na przeszkodzie by zdarzeniem powodującym umorzenie automatyczne było złożenie spółce odpowiedniego oświadczenia przez akcjonariusza. Składając takie oświadczenie akcjonariusz zamieni swoje akcje na wierzytelność pieniężną do spółki. A z takiej konfiguracji tylko krok do uczynienia wierzyciela obligatariuszem. Jeśli taki wierzyciel (były akcjonariusz) przyjmie ofertę objęcia obligacji spółki i opłaci je przez potrącenie wierzytelności, to stanie się obligatariuszem. By uniknąć konieczności stałego oferowania obligacji przez spółkę, w celu zaspokojenia potencjalnych roszczeń akcjonariuszy możliwe jest wyznaczenie ścisłych terminów konwersji (np. 2 tygodnie po zakończeniu każdego kwartału). Pokrycie takich okienek konwersji ofertami obligacji nie będzie stanowić problemu. Do wykorzystania są oczywiście jeszcze programu emisji obligacji. Oczywiście cały proces należałoby zautomatyzować i uszczelnić. Akcjonariusz nie powinien mieć możliwości nieobjęcia obligacji, a tym samym domagania się spłaty w krótkim terminie. Wszystko to jednak można próbować regulować odpowiednimi konstrukcjami poszczególnych zapisów statutowych i oświadczeń.

I pozostają jeszcze (jak zwykle kluczowe) kwestie podatkowe. Można jednak śmiało stwierdzić, że tak czy inaczej, ale akcję zamienną na obligację da się zrobić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s