Spółka zombie

Fotolia_szkielet

W sprawach Centrum Informatycznego Kółek Rolniczych – spółki powiązanej z posłem Serafinem, wcześniej OLT Express Poland i wielu, wielu innych sądy upadłościowe oddaliły wniosek dłużnika o ogłoszenie jego upadłości, stwierdzając, że dłużnik nie dysponuje środkami pozwalającymi na pokrycie kosztów procedury upadłościowej. Przedsiębiorca jest więc bankrutem, którego nawet nie stać na przeprowadzenie upadłości. Co jednak dzieje się dalej?

Bankrut bez bankructwa

Przyzwyczajeni jesteśmy, że gdy ktoś nie płaci swoich długów, to sąd ogłasza jego upadłość. Miejsce zarządu zajmuje syndyk, który dzieli to, co zostało w upadłym przedsiębiorstwie, pomiędzy wierzycieli. Ogłoszenie upadłości traktujemy jako swoistą karę za doprowadzenie przedsiębiorstwa do ruiny. Czasami jednak, mimo tego że spółka jest niewypłacalna, to kara taka nie nadchodzi, a sąd oddala wniosek o ogłoszenie upadłości, wskazując, że majątek dłużnika nie wystarcza nawet na pokrycie kosztów postępowania. W takim rozstrzygnięciu sąd stwierdza, że dłużnik jest niewypłacalny, ale ponieważ nie ma z czego finansować całej procedury upadłościowej, to nie będzie ona wszczynana. Takie zaskakujące na pierwszy rzut oka rozwiązanie ma solidne uzasadnienie. Prowadzenie postępowania upadłościowego nie jest celem samym w sobie, ale ma prowadzić do możliwie pełnego zaspokojenia wierzycieli. Na jakiekolwiek zaspokojenie nie ma jednak szans, gdy dłużnik nie ma majątku. Wdrażanie procedury upadłościowej nie ma więc sensu i dlatego sąd oddala wniosek o upadłość. Mamy więc bankruta, ale nie mamy bankructwa.

Życie po życiu

Mimo takiego orzeczenia (a właściwie dzięki niemu) dłużnik funkcjonuje w zasadzie normalnie. Cały czas taka spółka ma te same długi. Ma też ten sam majątek, czyli: brak majątku. Spółka powinna mieć zarząd i radę nadzorczą. Zwykle jednak członkowie tych organów składają rezygnacje albo z czasem ich mandaty same wygasają. Najczęściej spółka nie prowadzi żadnej działalności, więc nie generuje żadnych przychodów. Szanse na zmianę sytuacji takiej spółki-zombie są więc jedynie teoretyczne. Cały czas jednak figuruje ona w rejestrze.

Jej wierzyciele mogą skorzystać z różnych ulg podatkowych na tzw. złe długi. Pewnym pocieszeniem dla wierzycieli może być to, że postanowienie o oddaleniu wniosku o ogłoszenie upadłości, ze względu na brak środków nawet na koszty postępowania jest równoznaczne z bezskuteczną egzekucją wobec spółki, co otwiera możliwość dochodzenia zapłaty bezpośrednio od członków zarządów spółek z o.o. i wspólników spółek osobowych.

Wspólnicy takiej spółki mogą zdecydować o jej likwidacji. Zlikwidowanie takiej spółki i wykreślenie jej z rejestru jest możliwe również bez spłacenia długów. Konieczne jest jednak sfinansowanie kosztów likwidacji ze środków zewnętrznych, bo spółka nie ma żadnego majątku, a za to ma wielu wierzycieli szukających zaspokojenia swoich wierzytelności. Czasami takie likwidacje są przeprowadzane z powodów wizerunkowych. Może to mieć miejsce, gdy dochodzi do przejęcia całej grupy kapitałowej, w skład której wchodzi taka spółka-zombie i nowy inwestor nie chce być kojarzony z takimi biznesami. Są to jednak sytuacje wyjątkowe i dlatego w rejestrach straszy i straszyć będzie wiele takich spółek.

2 comments

  1. Pingback: „Spółka zombie” nowy wpis na blogu | Chabasiewicz & Kowalska
  2. M.

    jedyne, co zostaje wierzycielom to próbować sił w procesie z zarządem takiej spółki i domagać się od nich zapłaty, ale chyba marne to dla nich pocieszenie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s